Posty Tagowane ‘psycholog’

Mój dwunasty bezpłatny dyżur psychologiczny

Dzisiejszy artykuł chciałabym poświecić tematowi , który pojawił się na ostatnim dyżurze, a jest dość powszechny, aczkolwiek krepujący.

Zadzwoniła do mnie pani , która przyznała, iż jest uzależniona od alkoholu i od lat próbuje sobie z tym poradzić, ale nie potrafi.

Prawda jest taka , że coraz więcej kobiet pije, mówią o tym zarówno dane statystyczne z ośrodków terapii, jak i z mitingów AA. Oczywiście , alkohol pije sporo osób, ale niekoniecznie stają się one alkoholikami. Jest picie i picie….alkohol jest dla ludzi, ale ta granica może być bardzo cienka, aby zauważyć, czy ktoś jest uzależniony od alkoholu. Ponieważ picie kobiet częściej spotyka się z niekorzystną oceną społeczeństwa , panie ukrywają już nie tylko samo picie, ale i swój problem z alkoholem. Dlatego trudniej je zmotywować do terapii, bo też rzadziej widzimy je w stanie kwalifikującym do interwencji. Rzadko zataczają się na ulicy, są wulgarne i nieodpowiedzialne. Najczęściej robią to w zaciszu domowym, tak żeby się nie wydało, gdyż będą potępione, ocenione i uznane za nieprzyzwoite. Kobiety czują ogromny wstyd z tego powodu, moja rozmówczyni również. Kiedy zaczęłyśmy rozmawiać i przyglądać się jej problemowi, okazało się, że jak w większości przypadków osób uzależnionych, pani jest bardzo wrażliwą, emocjonalną osobą, którą nikt nie nauczył jak radzić sobie z emocjami. Osoby uzależnione piją, gdyż czują pustkę wewnętrzną, lęk, że nie sprostają oczekiwaniom, chcą zagłuszyć niepokój wewnętrzny. Alkohol szybko uzależnia, gdyż szybko skraca drogę do przyjemności lub niesie właśnie ulgę od tych wszystkich przykrości, stresu i negatywnych emocji, których te osoby nie chcą czuć. To jeden aspekt, drugim zaś jest wszechobecność alkoholu. Jeśli chodzi o kobiety to najczęściej piją z powodu problemów w bliskich relacjach, niespełnionych miłości. W trzeźwieniu kobiet jest jeszcze jeden szkopuł, to wymaga zdrowego egoizmu, dlatego kobietom trudniej utrzymać plan trzeźwienia. By zmienić styl życia , trzeba dokonać wielu korekt, jedną z nich jest właśnie skupienie się na sobie, a kobietom to nie wypada przecież. Są przygotowywane, aby zajmować się innymi, a nie sobą. I następna trudność, to to, że uzależnione kobiety są mniej widoczne, więc czasami picie utrzymywane jest w wielkiej tajemnicy latami, a dwa, że otoczenie jest wobec nich bardziej skrępowane, no bo jak powiedzieć eleganckiej pani na stanowisku, że powinna pójść na odwyk…

To w tytule wyjaśnienia mechanizmów picia, ale teraz najważniejsza sprawa, jak pomóc takim osobom?

Od razu trzeba nadmienić, że terapia uzależnień jest długotrwała i trudna. Opiera się na zróżnicowanych oddziaływaniach, takich jak : psychoterapia indywidualna lub grupowa, treningi interpersonalne, komunikacyjne, umiejętności budowania relacji, wyrażania emocji, szkolenia z zakresu nowych, zdrowych zachowań i postaw. Czasami częścią terapii uzależnień jest farmakoterapia, zwłaszcza podczas epizodów depresyjnych, jednak za każdym razem leki pełnią funkcję pomocniczą. Cały proces trwa najczęściej od półtora roku do dwóch lat, jeśli ma dojść do realnej i trwałej zmiany. Zdarzają się oczywiście i takie przypadki, że osoba uzależniona uporała się z nałogiem sama, takie, w których wystarczyła sześciotygodniowa terapia w ośrodku, ale również bywają takie, w których po 20 latach uzależnienia i spędzania kolejnych lat na terapiach i treningach – nie widać efektów.

Od czego to zależy? Co decyduje o skuteczności w leczeniu uzależnienia ?

Kluczowa jest motywacja. Do leczenia często zgłaszają się ludzie z powodu lęku przed utratą określonej rzeczy, posady, ukochanej osoby grożącej odejściem. I to najczęściej nie jest wystarczający impuls do trwałej zmiany. Takim osobom chodzi tylko o utrzymanie obecnego stanu rzeczy. Mogą nawet chodzić na terapię, ale w środku są bierni i gotowi w każdej chwili wrócić do nałogu. Niestety nie każdy kto zaczyna, nawet z dużą motywacją jest w stanie wytrwać, nie poddać się. Jest to męczący , a często też bolesny proces , ale wyjście z tego okropnego nałogu przynosi ulgę, ogromną satysfakcję i jak mówią niektórzy, którzy to przeszli „ nowe życie”.

Nie wiem jak potoczą się losy mojej rozmówczyni, pomimo, że przedstawiłam jej , jakie ma możliwości .Niestety nie na wszystko mamy wpływ w życiu. Jedno co mogłam jej dać, to uwagę , czas, akceptację i zrozumienie dla jej problemu. I jak sama nadmieniła ta kobieta , teraz czuje ulgę, gdyż mogła komuś o tym powiedzieć przez telefon, anonimowo i jest jej lżej.

Zapraszam wszystkich, którzy sobie nie radzą i być może krępują się przyjść na terapię, a chcą z kimś porozmawiać.

 

MMag. Elwira Dubas

Psycholog, Terapeuta rodzinny i par,

Trener , Master Coach

Mój jedenasty bezpłatny dyżur psychologiczny

Coś się kończy, coś zaczyna. Właśnie zaczęłam kolejny dyżur w Nowym 2023 Roku.

Temat , który chciałabym poruszyć, to „ Jak wytrwać w tych wszystkich noworocznych postanowieniach”, gdyż wiele rozmów podczas tego dyżuru, kończyło się takimi wątpliwościami.

Często rozmówcy powtarzali, że oni to niby wszystko wiedzą, robią sobie nawet pewne postanowienia, jednak z czasem ten entuzjazm słabnie i coraz częściej nie dotrzymujemy sobie danych obietnic. I nie ma tu znaczenia , czy chodzi o znalezienie miłości, nową pracę, lepszą pensję , rzucenie nałogu, zmianę partnera, odchudzanie uprawianie sportu. Na początku roku zawsze mamy dobre chęci i motywację. Niestety później brakuje nam wytrwałości i cierpliwości w dążeniu do tych celów. Rozmówcy pytali : „ Czy jest jakaś szansa, jakaś nadzieja, że to się kiedyś uda ?

Ja zawsze powtarzam swoim pacjentom, że nic się nie udaje, albo coś robimy, albo nie robimy-i wtedy się nie udaje. To naprawdę zależy od nas. Jeśli wierzymy w coś, że jest to możliwe, a przede wszystkim w siebie, że dam radę , to zrobię to. Nie mogę mówić : spróbuję i zobaczę, co z tego wynik nie”. Taka postawa to otwarta furtka, by się wycofać. Jeśli chcesz naprawdę dokonać zmiany, to przekonanie powinno brzmieć : „ zrobię wszystko by to osiągnąć, tu i teraz”. Takie słowa ułatwiają sukces. Marzenia i cele trzeba realizować. Nie marzyć po cichu i czekać, aż stanie się cud, ale marzyć głośno i działać. Dobrze jest też doceniać się za każdy zrobiony krok, prawić sobie komplementy, sprawiać małe nagrody i trzymać się wyznaczonego planu, po prostu być dla siebie dobrym.

I właśnie tu moje pytanie do tych wszystkich, którzy tak koniecznie chcą więcej, lepiej i mają tak wyśrubowane oczekiwania wobec życia, że stawiają sobie kolejne noworoczne postanowienia, a po paru miesiącach cierpią sfrustrowani, uważając , że po raz kolejni ponieśli porażkę.

Czy warto tak sobie zawyżać poprzeczkę ?

Czy warto zobowiązywać siebie do tych wszystkich postanowień, planów, nowości, które zrealizujemy ?

Czy warto ciągle żyć przyszłością, mamić się planami, wizjami i nadziejami, prześlizgując się przez teraźniejszość ?

Ciągle być z siebie niezadowolonym, niespełnionym, gonić za czymś, nie wiedząc nawet za czym, osiągając i odhaczając kolejny punkt na swoim planie, ale dalej nie odczuwając satysfakcji ani spełnienia.

Zatem może rozsądniej byłoby zatrzymać się , zapytać siebie, kim jestem, przyjrzeć się sobie gruntownie. I jeśli jesteśmy z siebie niezadowoleni, niespełnieni, zamiast wchodzić w te same koleiny i uruchamiać ten sam kołowrotek, zapytać siebie: „ do czego ja dążę, czy szczyt , który zdobywam jest moim szczytem? Czy żyję moim życiem? Czy żyję tak jak chcę ? Czy może zmieniły się okoliczności, priorytety, a może ja sam. Może to co było ważne kiedyś, już jest nieaktualne, a może jest ważne , ale dla kogoś innego, ale już nie dla mnie. Może trzeba by było zeskanować nie tyko swoje myśli, ale i ciało, które zawsze pokazuje nam to, czego potrzebuje . Może właśnie warto wsłuchać się w jego potrzeby i zająć się zdrowiem, kondycją, ale tak dla siebie i w zgodzie z sobą.

To co ja proponuję na Nowy Rok to:

1 Zamiana słowa „ muszę „ na „ mogę lub „ chcę „. Wtedy te wszystkie postanowienia staną się łatwiejsze.

2.Jeśli do tego wprowadzisz nawyk skupiania się na teraźniejszości, byciu w „ tu i teraz „, zamiast wybiegania w przyszłość, nakręcania się w lęku, to dużo łatwiej będzie ci stawiać małe kroczki, które prowadzą do celu.

3. A na koniec jeśli jeszcze pozwolisz sobie być nieidealną/nym, jednocześnie doceniając wszystkie swoje życiowe osiągnięcia i zasługi , a przecież każdy z nas je ma, to czy życie nie wyda się prostsze i nie trzeba będzie tak pędzić nie wiadomo za czym…?

Życzę zatem owocnych przemyśleń na ten NOWY 2023 ROK.

 

Mag. Elwira Dubas

Psycholog, Terapeuta

Master Coach,

Mój dziesiąty bezpłatny dyżur psychologiczny

Dyżur psychologiczny 17 grudnia 2021 , tuż przed Świętami Bożego Narodzenia – nie dziwi mnie zatem fakt, że dominuje temat Świąt i związanego z nim stresu, jaki mają najczęściej kobiety. To właśnie one tego dnia dzwoniły najczęściej, pytając „ JAK NIE ZWARIOWAĆ NA ŚWIĘTA ?”

Często zadawane pytania to : co powinnyśmy zrobić , gdzie pojechać na Święta, do której rodziny, tak aby nie urazić ani jednej , ani drugiej strony ? Nie możemy przecież ignorować swoich obowiązków, zobowiązań i powinności. Uważały, że muszą zadbać o rodziców, dzieci, męża, a gdzie w tym wszystkim są te kobiety , ich pragnienia, ich potrzeby …?

Jaki widzę w tym problem i dlaczego chcę o tym napisać ?

Otóż od lat obserwuję jak temat ten wraca również podczas terapii w gabinecie u moich pacjentek. Jak kobiety kompletnie zapominają o sobie i w dodatku są wobec siebie nadmiernie krytyczne. Nie mają o sobie niestety dobrego zdania. Ostatnie międzynarodowe badania pookazują, że my Polki jesteśmy jednymi z najbardziej krytycznych wobec siebie kobiet na świecie. A przecież jesteśmy mądre, piękne, pracowite, zaradne i czas to zauważać.

Dlatego na pytania kobiet podczas dyżuru, co robić ? -odpowiadałam : zacznijmy od odpuszczania sobie pewnych spraw. Przestańmy dążyć do perfekcji. Za wszelką cenę chcemy stworzyć cudowne, obfite Święta, a później do ostatniej chwili walczymy w kuchni, próbując jednocześnie ogarnąć mieszkanie i pakując ostatnie prezenty. Po co ? Jak dotąd świat się nie zawalił z powodu braku pierogów, czy kutii. Przeciwnie, jedzenia zawsze jest za dużo. Dlatego , jeżeli nawet jeden dzień sobie odpuścisz, zrobisz bardziej przyjemnościowy, to dom nie zarośnie brudem. Nie stawiajmy sobie tej poprzeczki ze sprzątaniem tak wysoko. Jeśli nie mam siły , żeby gotować 12 potraw na Święta, to albo mogę kupić coś gotowego, albo rozdzielić prace w rodzinie, nie wszystko muszę robić sama. Nie próbuj być wszechmogąca. Ustal, na czym ci naprawdę zależy. Na obfitym jedzeniu , porządku, czasie z najbliższymi ? Wybierz to, co dla ciebie najważniejsze, resztę , odpuść. Nie stawaj na głowie , żeby było perfekcyjnie, wystarczy, że będzie normalnie : bez skrajnego zmęczenia, nerwów i frustracji, że coś poszło nie tak, jak sobie życzyłaś . Bo co komu z 12 potraw, lśniącego domu, jak nikt do nikogo się nie odzywa, każdy ma już dosyć terroru i tego przedświątecznego stresu. Zastanówmy się również nad tym, czy najważniejsze jest dla mnie , aby wypełnić te wszystkie zobowiązania, te wszystkie powinności, spełnić te wszystkie role, czy , żeby być szczęśliwą .Może przyjemniej byłoby, zamiast poddawać się temu całemu świątecznemu stresowi, pomyśleć o tym, co nam w tym roku wyszło ? W jakich sytuacjach daliśmy sobie radę , a było tego trochę, prawda ?

Zacznijmy też w końcu doceniać to co robimy. Często w gabinecie stosuję takie ćwiczenie , które wykorzystałam również podczas dyżuru . Mówię, zobacz, co byś powiedziała swojej najlepszej przyjaciółce, gdyby była na Twoim miejscu ? I wtedy okazuje się , że jak do przyjaciółki, to powiedziałybyśmy z czułością , że ją podziwiamy za siłę i pracowitość, ale jednocześnie współczujemy jej. Namawiamy, by nie brała tyle na siebie. Pewnie doradziłybyśmy, aby podzieliła obowiązki pomiędzy innych członków rodziny. Chodzi w tym wszystkim o to, żeby dbając o innych , pamiętać, że też jest się ważną. Skorzysta na tym cała rodzina, gdyż zrelaksowana mama, rzadziej zrobi awanturę, jest uśmiechnięta i wprowadza radosną atmosferę, a przecież o to chodzi na Święta, o bycie razem, o bliskość i życzliwość. Tego właśnie życzę, aby spojrzeć teraz tak po nowemu na siebie. Bądźmy dla siebie życzliwe, zobaczmy jak wiele w życiu robimy, jak wiele jesteśmy warte. Nauczmy się samowspółczucia, czyli akceptacji również dla własnych wad, słabości, potknięć i porażek, bo to pozwala uwolnić się od samokrytycyzmu i pójść naprzód.

Życzę Wszystkim Czytelnikom Poloniki Pięknych i Radosnych Świąt ,

a w Nowym Roku WIĘCEJ MIŁOŚCI I AKCEPTACJI DLA SIEBIE.

 

MMag. Elwira Dubas

Psycholog, Terapeuta rodzinny i par,

Trener , Master Coach

Mój siódmy bezpłatny dyżur psychologiczny

Zdecydowałam, że opiszę ten przypadek, gdyż temat na pozór dotyczący szkoły, studiów, ale patrząc głębiej ogromnego STRACHU I JEGO KONSEKWENCJI.

Podczas tego dyżuru spędziłam długi czas na rozmowie z młodą kobietą, która zadzwoniła zrozpaczona, nie umiejąc poradzić sobie z paraliżującym ją lękiem przed egzaminem na studiach. Było to już jej ostatnie podejście, egzamin poprawkowy, ostatnia możliwość i szansa na zaliczenie jednego z przedmiotów. Jeżeli nie zda, to niestety będzie musiała zrezygnować ze studiów lub zdawać jeszcze raz egzaminy wstępne i zaczynać studia od nowa. Swoją drogą była bardzo zdeterminowana. Opowiadała mi, jak do każdego wcześniejszego egzaminu przygotowywała się sumiennie, ile godzin poświęcała na naukę, prawie zrezygnowała z życia prywatnego, aby tylko się uczyć. Po czym, kiedy przychodziła na egzamin, ze strachu, stresu i obezwładniających ją emocji, nie mogła prawie nic napisać. Towarzyszyły temu rożne dolegliwości somatyczne, takie jak kołatanie serca, duszności, zawroty głowy, problemy ze wzrokiem , bóle brzucha i wiele innych. Niestety stres tak zawładnął tą młodą kobietą, że w momencie egzaminu nie pamiętała prawie nic z tego co się uczyła, dlatego poprzednie dwa egzaminy oblała, pomimo naprawdę dużej wiedzy.

Ta rozmowa trwała tak długo, gdyż po pierwsze dałam tej młodej osobie narzędzia, przydatne w radzeniu sobie w takich stresowych sytuacjach , ale też po części „praktycznej”, porozmawiałyśmy o tym, jak ona widzi całą tą sytuację. Okazało się, że to co ją najbardziej przeraża w tym wszystkim i to jak ona określa to wydarzenie, to że jest to PORAŻKĄ.

Zaczęłam więc dopytywać moją rozmówczynię, z jakiego powodu nazywa to porażką. Trzeba pamiętać, że dla każdego człowieka co innego będzie porażką, dlatego pocieszanie takiej osoby, mówienie jej, że świat się nie zawali z tego powodu, nie pomaga i nie zdaje egzaminu. Niestety jej świat emocjonalny, jej samoocena jak najbardziej może się zawalić.

Dlaczego tak panicznie boimy się porażek?

Boimy się nie samej porażki, ale tego co się może z nią wiązać : ośmieszenia, wstydu, odrzucenia i wierzymy, że tylko sukces gwarantuje nam bezpieczne miejsce wśród ludzi. Dla wielu osób, które budują swoją samoocenę i poczucie wartości na kompetencji zawodowej, błąd, czyli np. niezdanie egzaminu jest szczególnie bolesny. Co więcej, to obszar, w którym ta dziewczyna myślała, iż rodzice będą ją oskarżać, więc miała dodatkowo ogromne poczucie winy ,że ich zawiodła. Dodatkową trudność sprawiała jej opinia innych : kolegów, koleżanek, czuła się od nich gorsza, nienadająca się do niczego.

Jak już powiedziałam, lęk przed niepowodzeniem, a właściwie, jak już tłumaczyłam wcześniej, przed wstydem i odrzuceniem, może zatrzymać nasz rozwój. Nie próbujemy wtedy nowych rzeczy, żeby tylko nie zakończyły się fiaskiem.

Jak sobie w takim razie poradzić w podobnych sytuacjach?

Uważam i tak też zasugerowałam mojej rozmówczyni, aby przyjęła do siebie, że błędy i niepowodzenia nas w życiu nie ominą, są po prostu wpisane w życie, zwłaszcza jeśli chcemy coś osiągnąć i się rozwijać. W procesie nauki jest to jak najbardziej normalne, że dostajemy i dwójki i piątki , pewnie nie po raz pierwszy i nie ostatni. Ma prawo być wszystko, nauka jest pełna i wzlotów i upadków. Jest takie powiedzenie : „ Skoro coś straciłeś, nie strać tej lekcji”. Zamiast katować się wstydem, dobrze jest przyjrzeć się „porażce”, wyciągnąć wnioski i iść dalej, mądrzej. Porażka, niepowodzenie, jest po to, żebyśmy na chłodno i spokojnie pomyśleli nad tym, co warto zmienić, jak zachować się inaczej, co można by było zmienić w przyszłości i swoim życiu…? Ja traktuję porażki zawsze jako lekcje.

Owszem, niepowodzenia zawsze bolą, zalewają nas trudne emocje, cierpi samoocena. Pozwólmy sobie na to jednak, nie ma co sobie wmawiać, że jest dobrze, ale też nie demonizujmy. A kiedy już „ żałoba” minie, wróćmy do tematu, po to by go zrozumieć i nauczyć się czegoś, coś zmienić. To nie tylko pomaga nam przekuć porażkę w mądrość, czy sukces, ale też uczy nas, że jest ona częścią życia, czasem bardzo nawet potrzebną. Warto uświadomić sobie, że niepowodzenie, jest jednym z wielu wydarzeń w życiu, a nie stanem, który trwa wiecznie. I coś nam mówi, coś pokazuje, ale w żaden sposób nas nie określa, bo to, że ponieśliśmy” porażkę” , nie oznacza, że jesteśmy „porażką”. Często zwracam uwagę moim pacjentom, na fakt, iż jakość wypowiadanych przez nas słów, wpływa na jakość naszego życia. Dlatego uważajmy na to co mówimy, jak pewne zdarzenia, które nas spotykają interpretujemy, jakie nadajemy im znaczenie, gdyż z perspektywy czasu możemy zobaczyć, iż niektóre z porażek, były punktami zwrotnymi w naszym życiu. I to nie dlatego, że zmieniły je na gorsze, tylko przeciwnie, na lepsze, bo bardziej świadome.

Po naszej rozmowie ta młoda kobieta miała już zupełnie inne nastawienie do samego egzaminu. Zrozumiała gdzie popełnia błąd, wiedziała jak ma myśleć i zachowywać się na egzaminie. Oczywiście, nie wiedziałyśmy, jak to wyjdzie w rzeczywistości, ale umówiłyśmy się , że da znać, jak jej poszło. Po kilku dniach dostałam od niej smsa z podziękowaniami i informacją, że egzamin zdała.

Nie ma większej satysfakcji z pracy niż takie newsy !

 

MMag. Elwira Dubas

Psycholog, Terapeuta rodzinny i par,

Trener , Master Coach

Mój szósty bezpłatny dyżur psychologiczny

Tym razem chcę napisać o telefonie pani, która zadzwoniła z problemem, iż pomimo swoich 36 lat nadal jest singlem i nie może znaleźć swojego życiowego partnera. Kobieta pokrótce opowiedziała mi historię swoich związków, tych dłuższych i tych, co do których też miała nadzieję, ale skończyły się rozstaniem, o nieudanych randkach i związkach, które nie rokują i poprosiła o wytłumaczenie, dlaczego tak się dzieje.

Co sprawia , że jedna kobieta wychodzi za mąż, a druga nie może znaleźć partnera? Czy to kwestia szczęścia, czy szczęściu można pomóc? Ile są warte dawane singlom rady ?

Myślę, że jedna z najbardziej irytujących rad to „ wychodź do ludzi”, a szczególnie podobnych do ciebie. Wyjazdy, potańcówki dla samotnych, oraz speed dating to pomysł dla desperatów, przynajmniej tak słyszę często od moich pacjentek. Próbowały, ale mroziła je atmosfera, czuły się oceniane, taksowane i wciąż niewystarczająco fajne. Nie zadziałało. Imprezy dla singli są skuteczne pod jednym warunkiem : że ich celem nie jest szukanie partnera. Gdy w ofercie podkreśla się słowo „singiel” ludzie się wycofują, źle im się to kojarzy. Dobrze natomiast kojarzą się pasje- samotność hobbysty oceniana jest zupełnie inaczej. „ Uwielbiam wycieczki rowerowe, ale nie mam z kim jeździć „ brzmi zupełnie inaczej niż „ Jestem sama i tak bardzo chcę znaleźć partnera „. Fakt, że ktoś żyje solo , nie jest tu kluczowy. Najważniejsze jest to, że ktoś chce coś robić, a nie ma z kim. Wtedy nie tworzy się sztucznego spędu samotnych, tylko daje sposobność aby przeżyć wspólną przygodę. Dlatego sprawdzają się bardziej wyjazdy , wycieczki ukierunkowane, aby aktywnie spędzać czas, a przy okazji poznawać ludzi.

Odpuść sobie , nie napinaj się tak „ to działa lepiej , choć single nie chcą tego słyszeć. Nie jest dobrze, gdy człowiek ma desperację wypisaną na twarzy. Jeśli ktoś chce być z kimś szczęśliwy, musi być szczęśliwy sam ze sobą. Dlatego lepiej odpuścić sobie samo szukanie i zwyczajnie zająć się tym co się lubi. Może to być również praca. A właśnie paradoksalnie w pracy spędzamy często po 8-10 godzin dziennie i tam możemy spotkać kogoś , z kim będziemy mieli wspólne tematy, zainteresowania. To wbrew pozorom często „ świetne pole matrymonialne”. Nie chodzi tylko o kolegę za biurka, którego często być może nie dostrzega się, to również wyjścia branżowe, spotkania biznesowe, konferencje. Szczególnie gdy nasz zawód jest pasją, jest szansa żeby spotkać kogoś z kim znajdzie się wspólne tematy i środowisko. To dobra opcja dla nieśmiałych.

Myślę sobie jednak, że najważniejszą rzeczą, aby skutecznie znaleźć partnera, to zrobić miejsce w sobie na nowy związek. Bez tego nic się nie zmieni. Aby to osiągnąć, najpierw należy dojść do ładu ze swoimi emocjami, gdyż większość singli tak naprawdę czuje lęk przed nieudanym związkiem. Ale przychodzi moment, kiedy tak jak ta dzwoniąca do mnie podczas dyżuru kobieta, chcą rozwikłać zagadkę : czemu pomimo, że nic mi nie brakuje, jestem atrakcyjna i nie chcę być sama, wciąż nie mam nikogo ? Jaki jest w tym mój udział ? Te kobiety są już zmęczone powtarzaniem, że nie ma wokół fajnych mężczyzn lub, że nie są stworzone do związku.

Gdy krótko zapytałam o rodzinę mojej rozmówczyni, okazało się, że tak naprawdę gdzieś bardzo głęboko bała się powtórzyć scenariusz rodzinny, scenariusz- gdzie jej mama była nieszczęśliwa w małżeństwie. Sama stwierdziła po chwili : „ Właściwie to szukałam tak, by nie znaleźć. Stawiałam poprzeczkę na olimpijskim poziomie, wychwytywałam wady, byłam podejrzliwa, a gdy kandydat spełniał wymagania, szukałam dowodów na to, że jednak się nie nadaje, albo sama coś psułam.

Nie wiem jak potoczą się dalsze losy mojej rozmówczyni, natomiast powiedziała mi, że sama świadomość tego co odkryła podczas tej rozmowy, jest dla niej bardzo cenna i dużo jej dała.

Przede wszystkim zaakceptowała swój strach, zrozumiała go i dała sobie prawo do przeżywania tej emocji, która niejednokrotnie ma podłoże w historii rodzinnej lub zranieniach w poprzednich związkach.

Stwierdziła, że teraz zacznie patrzeć bardziej realistycznie, a swoje niebotyczne wymagania ograniczy i czeka na „ wystarczająco dobry związek”, gdyż zrozumiała, że czekanie na ideał jest złudzeniem.

 

MMag. Elwira Dubas

Psycholog, Terapeuta rodzinny, Terapeuta par,

Trener , Mastercoach

Psychoterapia online

Psycholog skype Wiedeń - terapeuta rodzin, terapia par i terapia małżeństw

Zapraszamy do skorzystania z oferty psychoterapii online – za pośrednictwem wideorozmowy Skype.

Psychoterapia on-line skierowana jest do osób, które z różnych względów (pobyt za granicą, przyczyny zdrowotne, potrzeba elastycznych terminów sesji) nie mogą skorzystać z terapii bezpośrednio w gabinecie. Psychoterapia przez Skype daje tym osobom możliwość uzyskania pomocy psychologicznej. Choć psychoterapia on-line / psycholog przez internet / psycholog przez Skype funkcjonuje od niedawna (pod różnymi nazwami) i wygłaszane są na jej temat sprzeczne opinie, to posiada ona swoje zalety:

  • Możliwość terapii w języku ojczystym dla osób przebywających za granicą
  • Możliwość uzyskania wsparcia bez konieczności wychodzenia z domu
  • Możliwość ustalenia dogodnego dla siebie terminu
  • Możliwość psychoterapii dla osób z problemami zdrowotnymi lub inwalidztwem

Psychoterapia online - zasady

  • Psychoterapia online odbywa się w postaci wideorozmowy (Skype) – adres do kontaktu otrzymasz po opłaceniu sesji.
  • Warunkiem odbycia sesji przez Skype’a lub telefon jest wcześniejsze wniesienie opłaty na konto.
  • Kontakt podlega zasadzie poufności, co oznacza, że treść sesji nie jest udostępniana osobom postronnym
  • Osoby które pozostają w psychoterapii przez Skype’a zachęcam do cyklicznego kontaktu w gabinecie, jeżeli tylko jest to możliwe.

 Psychoterapia przez Internet - wymagania sprzętowe:

  • Program Skype - jeżeli go nie masz pobierz Skype'a ze strony producenta
  • Komputer, mikrofon, słuchawki, kamera video
  • Internet. Szybkie i stabilne łącze z Internetem