Posty Tagowane ‘psycholog’

Mój piąty bezpłatny dyżur psychologiczny

„Proszę Pani, ja już nie mogę wytrzymać. To mnie przerasta, nie radzę sobie.”

To najczęstsze wypowiedzi osób, które dzwoniły do mnie podczas ostatniego dyżuru. Wszyscy pytają, kiedy to się skończy, kiedy znów będzie normalnie. Niestety, większość z nas jest w jakimś stopniu wykończona psychicznie. Izolacja, ograniczenia dały się nam w kość. I choć zdarzają się osoby, które dziękują w duchu za home office, to większość i właśnie takie osoby dzwoniły, ma już tego dosyć. Osoby dzwoniące pytały rozżalone, jak mają pogodzić pracę zdalną swoją, partnera z ciągłą obecnością dzieci, które również uczą się online i na dodatek często nie radzą sobie, oczekując naszej pomocy. Co więcej, to wszystko rozgrywa się w przestrzeni małego mieszkania, bez możliwości wyjścia, spotkania się ze znajomymi. Do tego dochodzi lęk przed chorobą, niepokój o przyszłość firmy, a także obawa, że możemy stracić pracę. Wszystko to rodzi wiele trudnych emocji, które chcąc nie chcąc skupiają się na najbliższych osobach, czyli domownikach. To na nich odreagowujemy własne niepokoje i frustracje, jednocześnie szukając w nich wsparcia, pomocy i ukojenia. Tego oczekujemy od partnera, a z kolei dzieci oczekują tego od nas. No i jak z tym wszystkim sobie poradzić……….?

Myślę, że podstawą radzenia sobie przez pary w czasie pandemii jest umiejętność zachowania równowagi pomiędzy życiem osobistym i zawodowym. Niestety w ostatnim czasie się to zatarło, wiele par się zastanawia, czy ja właściwie jestem w domu, czy w pracy ? Tych obowiązków domowych, przebywając w mieszkaniu, niestety dochodzi i później mamy wrażenie, że nie wyrabiamy się ze wszystkim. Dlatego dobrze, aby zastanowić się , co można by było oddelegować innym domownikom, jak można zaangażować dzieci w prace domowe, oddając im stosownie do wieku odpowiedzialność za część zadań, np. wyprowadzanie psa, wyrzucanie śmieci, pomoc w przygotowywaniu posiłków. To właśnie proponowałam moim rozmówcom.

Drugim ważnym aspektem w tej sprawie jest ograniczenie naszej osobistej autonomicznej przestrzeni. Ponieważ spędzamy coraz więcej czasu razem, obok siebie, często nie mając własnego kąta, nic dziwnego że ta sytuacja nas męczy i przerasta. Każdy z nas tak naprawdę potrzebuje czasami chwilę samotności, oddechu, pobycia samemu ze sobą ze swoimi myślami. Niestety, kiedy jest to naruszone- odbieramy to czasami jak atak na naszą wewnętrzną przestrzeń, a to rodzi chęć odcinania się, unikania kontaktu. Dodatkowo, jeśli spojrzymy na to z punktu widzenia dzieci i nastolatków, którzy doświadczają uczucia osaczenia, uwięzienia, co przejawia się często złością, nie będzie dziwił fakt, że jest tak ciężko znieść te wszystkie buzujące się w rodzinie emocje.

Niestety pandemia obnaża deficyty w związku, ale może to jest właśnie ten czas, kiedy możemy na to spojrzeć i dojść do wniosku, że czas zadbać o relację i naprawić to co nie działa. Zrozumieć powracające trudności, które nas dzielą i razem stawić im czoło . Nauczyć się szacunku do siebie, wyrażania swoich potrzeb, mówienia o swoich zranieniach, ale bez obwiniania i ranienia drugiej osoby. W dzisiejszych czasach nie sprawdza się już związek pozorny, który jest oparty na interesie organizacji życia rodzinnego, zapewnienia jej bezpieczeństwa finansowego. To już nie wystarcza aby być razem. Dzisiaj partnerzy są coraz bardziej świadomi i oczekują od związku czegoś więcej : wzajemnego zainteresowania, wsparcia, realizacji wspólnych celów, zaufania, bliskości emocjonalnej i oczywiście miłości.

Dlatego związki , które nie są oparte na takich wartościach niestety rozpadają się , grzęzną, bo niszczy je wzajemna przemoc i pretensje. Dla innych par pandemia może być sprawdzianem ich wzajemnej miłości i umiejętności wsparcia, co finalnie może tylko wzmocnić bliskość w ich relacji. Takie małżeństwa wykorzystują fakt, iż mają teraz więcej czasu dla siebie, że mogą obecnie więcej rozmawiać, zainteresować się życiem partnera lub dzieci i dzięki temu jeszcze bardziej zbliżyć się jako rodzina.

Czego tak naprawdę wszystkim życzę.

Pamiętajmy również, że WSZYSTKO CO NAJGORSZE KIEDYŚ RÓWNIEŻ PRZEMINIE i pewnie kiedy artykuł pojawi się w druku, już będzie lepiej i troszeczkę lżej.

Mój czwarty bezpłatny dyżur psychologiczny

Ten dyżur psychologiczny był niezwykle różnorodny jeśli chodzi o tematy, z którymi zgłaszały się dzwoniące osoby. Tak jak już wcześniej wspominałam, nie mogę przytaczać konkretnych sytuacji i osób, gdyż prawdopodobieństwo rozpoznania jest duże, a zależy mi na zachowaniu poufności. Dlatego też poruszę tym razem temat, który przyznaję, pojawia się często w mojej pracy i pojawił się również w trakcie ostatniego dyżuru . Temat ten to BRAK PEWNOSCI SIEBIE lub NISKIE POCZUCIE WARTOSCI, bo rożnie klienci to definiują. Nie ma co się dziwić, że w obecnej sytuacji, kiedy czeka nas wiele zmian, czasami na gorsze, ten temat jest tak żywy i aktualny.

Jest powiedzenie: „ Co nas nie zabije, to nas wzmocni”- ile w tym prawdy ?

Ja osobiście za nim nie przepadam, uważam, że kij ma dwa końce. Wyzwania codzienności są potrzebne, bo przechodzenie przez nie wzmacnia. Jednocześnie wiele sytuacji nas osłabia, odcina od siebie, od ludzi, od życia. To czy nas coś wzmocni, nie jest takie oczywiste. Może być, że nas poobija i porani. Pytanie, co my z tym poranieniem zrobimy. Jakie nadamy temu znaczenie. Większość z nas żyje teraz w lęku i niepewności o swoją przyszłość. Jednak niewielu z nas się do tego przyznaje, większość udaje chojraków. Natomiast trzeba głośno powiedzieć, że to zaprzeczanie rzeczywistości, zaprzeczanie własnym uczuciom, kosztuje bardzo dużo energii. A później jej brakuje, żeby sobie z tą rzeczywistością poradzić. Stąd w skrajnym wyczerpaniu właśnie telefony z prośbą o pomoc, gdyż te osoby już dłużej nie są w stanie trzymać gardy.

Nadmienię również, że nie ma osób w pełni odpornych psychicznie. Wszystko zależy, co dana osoba przeżyła, na ile dane wydarzenie, np. teraz pandemia i jej skutki, trafia w słaby punkt tej osoby. Jeden traci pracę, ale to nie będzie dla niego dramatem, bo to nie jest aspekt, z którym on sobie nie poradzi. A będą tacy, którzy po utracie pracy polecą w dół, całkowicie ich to osłabi. Zależy to od tego, co dla kogo jest ważne, jak ktoś się definiuje, w co inwestuje całą swoją energię. Jeśli ktoś widzi i ceni siebie tylko wtedy kiedy pracuje, to nic dziwnego, że jego poczucie wartości i samoocena w takim przypadku zaraz słabnie. Wynika to często z przekonań i przekazów wyniesionych często z domu, ze środowiska, typu „ mężczyzna musi utrzymać dom”. Czyli jak on straci pracę , to koniec świata. Co ze mnie za mężczyzna? Niestety takich przekonań mamy sporo, często są one nieuświadomione. W efekcie mamy poczucie totalnej katastrofy i jeszcze nie wiemy skąd i dlaczego. Ludzie przychodzą do gabinetu z depresją i często nawet się nie zastanawiają , dlaczego to wywołuje we mnie tak silne emocje, dlaczego mój cały świat sypie się w gruzy? Ten temat dotyczy szczególnie mężczyzn.

Natomiast trzeba pamiętać, że po pierwsze wszystko się zmienia, więc sytuacja może być chwilowa. Po drugie, że jeśli mam rodzinę, przyjaciół, jakieś hobby, to te wszystkie obszary trzymają mnie w równowadze, gdy jeden się sypie, to inne jeszcze funkcjonują. Mam do kogo się zwrócić o pomoc, o wsparcie.” Im ten stół ma więcej nóg, tym pewniej stoi.”

Budowanie odporności psychicznej ma źródło w dzieciństwie , w dobrej , bezpiecznej relacji z opiekunami i w doświadczeniu „ dawania sobie rady” nawet w banalnych sytuacjach. Cześć z nas dostała tych doświadczeń więcej i ma zasób na cale życie. Ci, którzy dostali mniej, muszą wykonać większą pracę w dorosłym życiu, by być ODPORNYMI PSYCHICZNIE. Im częściej próbujemy różnych rzeczy, podejmujemy ryzyko i radzimy sobie, czy to z pomocą innych, czy sami- tym większe mamy poczucie wpływu na własne życie. Jeśli uwierzymy, że „ Jestem w stanie sobie poradzić, w taki czy inny sposób- bo np. już nie raz poradziłem sobie w podobnej sytuacji, to od razu poczujemy się odpowiedzialni i przejdziemy do działania. A działanie w tym przypadku jest najważniejsze, bo naturalnie można usiąść i biadolić, że się ma problem, że straciłem pracę, ale można też go zaakceptować. Ok., jest jak jest, ale teraz się zastanowię, czego ja w związku z tym potrzebuję, na czym mi zależy, w jaki sposób mogę działać, kto może mi pomóc . Przechodzenie do działania to szalenie istotny element, ja w swojej pracy z klientami, kładę na to duży nacisk. Warto wiec zaangażować się po prostu w życie i płynięcie z jego prądem i tym co przynosi, czyli bycie ELASTYCZNYM, bo to w dzisiejszych czasach najbardziej poszukiwana cecha, która pomoże nam przetrwać te trudne czasy.

 

MMag. Elwira Dubas

Psycholog, Terapeuta rodzinny i par,

Trener , Master Coach

Mój trzeci bezpłatny dyżur psychologiczny

Pierwszy dyżur w 2021 Roku, który miał miejsce 15.01.w sumie mnie nie zaskoczył swoją tematyką.

Większość ludzi, którzy zadzwonili wyrażało swoje sfrustrowanie i niezadowolenie z obecnej sytuacji. Niektórzy boją się, że utracą pracę, inni, że nie wiedzą czego mogą się spodziewać po powrocie do swojej firmy, jeszcze co poniektórzy martwią się obniżonymi zarobkami. To wszystko nie napawa optymizmem, wręcz odwrotnie, z tych wypowiedzi wiało lękiem ,niepewnością, a nawet przerażeniem. Jeśli dodamy do tego izolację i brak kontaktu z innymi, nie dziwi fakt tak złej kondycji psychicznej moich rozmówców. Trzeci lockdown spowodował, że część naszych rodaków nie wyjechało na Święta, spędziło je w samotności. I ta emocja towarzyszyła, a zarazem doskwierała wielu moim rozmówcom. Biorąc pod uwagę fakt, że są osoby samotne i do tego pracują w trybie home office, to nic dziwnego , że pojawia się u nich poczucie osamotnienia, wykluczenia i oddalenia społecznego. Te osoby naprawdę cierpią i było to słychać, podczas ostatniego dyżuru. Na szczęście to , że te osoby zadzwoniły, prosząc o pomoc i chcąc zadbać o swoje zdrowie psychiczne, bardzo dobrze rokuje

Trzeba jednak spojrzeć prawdzie w oczy, dla wielu z nas, obecna sytuacja jest wyzwaniem. Z drugiej strony bycie samemu często nie oznacza, że czujemy się samotni. Dla wielu osób, to dobry czas, takie osoby potrafią się cieszyć swoim towarzystwem i tym, że mogą być sami z wyboru. Pokazanie tej alternatywy okazało się bardzo pomocne dla niektórych rozmówców, mogli oni przyjrzeć się swojej samotności, przekonaniom o niej i zrewidować swoje myśli , a także oczekiwania.

Jednakże zapadły mi w pamięci szczególnie dwie rozmowy z młodymi kobietami, które akurat w tym czasie przeżywały rozpad swoich związków. Jak poradzić sobie ze zgorzknieniem, smutkiem, czasami nawet lękiem , które zwykle nas dopadają w takiej sytuacji. Jak pomóc takim osobom ?

Powiem szczerze łatwo nie było, tym bardziej , że czas podczas dyżuru jest ograniczony, a każda z tych młodych kobiet zalewała mnie opowieściami o swoim byłym partnerze, o tym jak już myślała, że on będzie mężczyzną jej życia, bo taka miłość zdarza się raz. Trudno mi było je zatrzymać, ale w którymś momencie musiałam im wytłumaczyć , że to jak będzie wyglądała pomoc, zależy głównie od nich, od ich gotowości do skonfrontowania się z problemem, odważnego przeżycia nawet najbardziej trudnych emocji i od ich odwagi , aby wprowadzić zmiany w swoim życiu. Oczywiste jest też, że nie było to możliwe w ciągu tak krótkiego czasu. To co mogłam zrobić w trakcie tej krótkiej interwencji, to zapytałam w obu przypadkach, co czują i za czym tęsknią, kiedy mówią, że nie mogą zapomnieć o byłym partnerze. Okazało się , że każda z nich tęskni za samą sobą, ale z tego szczęśliwego czasu, kiedy były uśmiechnięte, zakochane i w pełni akceptowane. Nie chcąc brutalnie demaskować iluzji, zapytałam, czy miłość można dostawać tylko od jednej osoby, czy może od wielu i na różne sposoby ?

Obie Panie dostały ode mnie „ zadanie domowe” ( tak pracuję z moimi pacjentami), które polegało na tym, aby zapisywać wszystkie pojawiające się uczucia, kiedy wracają do tych wspomnień. To miało dać nam materiał do naszych dalszych sesji, gdyż dopóki ciągle nie możemy się pogodzić z rozstaniem, czujemy tak wielką potrzebę wspominania i towarzyszą temu tak silne emocje, to znak, że nie przeżyły jeszcze do końca żalu i cos ważnego domaga się uznania i opłakania. Często wychodzi w terapii, że nawarstwiają się znaczące straty i rozstania. Osoby te zgłosiły się na swoją indywidualną terapię, ale dla tych wszystkich, którzy borykają się z takimi lub podobnymi problemami, chcę powiedzieć :

Od dzieciństwa , zwłaszcza nam kobietom wpaja się , że prawdziwa miłość spada na nas jak „grom z jasnego nieba”…a potem to już tylko bajkowy scenariusz… „żyli długo i szczęśliwie”. Stąd po rozstaniu, ciągłe rozpamiętywanie, najczęściej tylko tych dobrych chwil, idealizowanie partnera. W trakcie rozmowy okazało się też, że w obu przypadkach nie było to już pierwsze rozstanie, ale kolejne. Kiedy zapytałam, co takiego się stało, kiedy wrócili do siebie po pierwszym rozstaniu, okazało się , tak jak przypuszczałam, że rzeczywistość przerosła, nie sprostała fantazjom. Przez tydzień było cudownie, ale później znowu zaczęło się psuć, stwierdziły ze smutkiem obie dziewczyny.

Dlaczego ?

Każdy związek miłosny jest odtworzeniem naszych relacji z rodzicami. Zakochanie budzi głęboko uśpioną tęsknotę za wszystkim czego nam zabrakło w dzieciństwie. Zaślepieni nadzieją, że ukochany człowiek da nam to wszystko, czego nie dostaliśmy od rodziców, patrzymy na niego przez różowe okulary. Dlatego każde rozstanie jest jak pogrzebanie nadziei, że ktoś zaspokoi nasz głód z dzieciństwa.

Jeżeli przyznamy natomiast , że miłość to dawanie drugiej osobie uwagi, akceptacji, uznania, zrozumienia, to potwierdzenie dla naszego JA. W tym kontekście rozstanie i wymazanie z pamięci partnera, który nam to dawał, jest jak wyrzeczenie się części siebie. Stąd zakończenie związku przywołuje dawne cierpienie, którego nie ma kto ukoić, bo czas pandemii i związane z nią obostrzenia niestety nie sprzyjają temu. Dlatego cieszę się , że stworzyliśmy taką możliwość podczas dyżuru psychologicznego i mogłam pomóc przejść przez to bolesne doświadczenie obu paniom.

 

MMag. Elwira Dubas

Psycholog, Terapeuta rodzinny, Terapeuta par,

Trener , Mastercoach

 

Mój drugi bezpłatny dyżur psychologiczny

Kolejny dyżur psychologiczny- kolejnych wiele spraw, z którymi borykają się dzwoniący do mnie ludzie.

Ponieważ dyżur miał miejsce 07.11.2020, w zaledwie kilka dni po ataku terrorystycznym w centrum Wiednia, to tak jak przypuszczałam, wiele rozmów dotyczyło właśnie tego wydarzenia, a dokładnie mówiąc, związanych z tym emocji :lęku, przerażenia, a nawet ataków paniki. Oczywiście, wszyscy byliśmy wstrząśnięci tym wydarzeniem, ważne natomiast jest, aby zatrzymać się na moment i zidentyfikować swoje uczucia, nie rozpędzać się w negatywnym myśleniu, ale bardziej analizować fakty. Kiedy pochłaniają nas takie negatywne emocje, można je np. zapisać, uporządkować, nabrać dystansu. Wtedy ten chaos emocjonalny zaczyna opadać i tracić na swojej mocy. Ważne jest, aby zadbać w takim momencie o siebie, robiąc to co nam służy i jest dla nas bezpieczne. Mam na myśli chociażby świadome wybieranie takich mediów informacyjnych, które mają sprawdzone wiadomości z oficjalnych organów, takich jak policja, czy ministerstwo. Fakty pomagają powstrzymać przytłaczające emocje, fakty dają orientację i jasne informacje.

Natomiast dla wszystkich tych, którym jest nadal ciężko , a nie skorzystali wtedy z pomocy kryzysowej infolinii, zalecam skorzystanie z takiej możliwości i poszukanie pomocy pod numerem 01/504 8000, helpline@psychologiehilft.at) lub bezpośrednio u psychologów.

Kilku innych rozmówców miało również mnóstwo wątpliwości i niepokoju, związanego z obecną sytuacją pandemiczną i powtórnym lockdownem. Tematy bardzo powiązane, dlatego spróbuję je objaśnić razem. I właśnie ! Wszyscy ,żyjąc do tej pory w jakimś swoim bezpiecznym kawałku świata :bezpieczny kraj, dom, praca, samochód, ciągły kontakt z bliskimi( chociażby telefoniczny), stworzyliśmy sobie ułudę, iluzję bezpieczeństwa. Wydawało się nam, ze jesteśmy królami wszechświata. Akurat ! Okazało się , że choć mamy pod kontrolą wiele dóbr i zabezpieczeń, wciąż co chwila wydarza się coś, co pokazuje nam, że nie mamy wpływu na wiele rzeczy. Zarówno atak terrorystyczny jak i wybuch pandemii spowodował w wielu ludziach eskalację strachu. I z przykrością muszę stwierdzić, że nie jest to jakiś rodzaj neurotycznego lęku, ale faktyczne zagrożenie, czy to zarażeniem koronawirusem, czy atakiem.

Co ja mogę zrobić w takiej sytuacji, czy to w gabinecie, czy udzielając porady przez telefon?

W obliczu realnego zagrożenia, na dodatek takiego, którego nikt nie jest w stanie przewidzieć, mogę pacjentowi współtowarzyszyć w przeżywaniu jego emocji, w jakimś stopniu przez dialog i racjonalne myślenie, złagodzić jego emocjonalny ból. Słysząc jak ktoś boi się wirusa, groźby utraty zdrowia i życia, izolacji, odcięcia od bliskich, od kraju, strat ekonomicznych, związanych z utratą pracy, widzę jak mocno wpływa to na emocje i psychikę ludzką. Oczywiście, każdy z nas radzi sobie jak umie, jedni popadają w jeszcze większe lęki niż dotychczas, inni zaprzeczają lękowi. Ani jeden sposób, ani drugi, nie jest dobry. Są czasami sprawy , z którymi się nie zgadzamy, ale i tak musimy z nimi żyć. I tu przydaje się takie wartości jak : AKCEPTACJA i POKORA. To emocje, które nie cieszą się sympatią, gdyż często mylone są z poddaniem , z rezygnacją, ale nic bardziej mylnego. Jak wiadomo, jedyną stalą w naszym życiu jest ZMIANA, chyba każdy to słyszał, przynajmniej raz w życiu, a mimo to, tak trudno nam się przyzwyczaić i zaakceptować fakt, że nic nie jest dane na zawsze, ani spokój, ani bezpieczeństwo, ani zdrowie, ani praca, ani druga osoba. Czasami wystarczy chwila, tak jak podczas ostatniego ataku, żeby część naszej rzeczywistości zmieniła się bezpowrotnie. Zmiana, czy to na lepsze, czy na gorsze, jest NIEUNIKNIONA. Pytanie , na ile jesteśmy w stanie to przyjąć i jak potrafimy przez tą zmianę przejść. Czy będzie w nas budziła lęk, bezradność, poczucie krzywdy, czy też ZGODĘ na to, że nie mamy wpływu na wszystko, czyli właśnie POKORĘ. Niby to wszystko takie oczywiste, tak ? No właśnie, niekoniecznie. Czasami muszą się dokonać tak wielkie zmiany, aby móc poczuć WDZIĘCZNOŚĆ. Dopiero wtedy, kiedy świat „ pociąga za spust „ dokonując zniszczeń, w takich momentach, choć też tylko na chwilę, udaje się nam dostrzec, jak dobrze nam się żyło, jak wiele już mamy. Wtedy to zaczynamy doceniać . Ja zachęcam do wdzięczności , nie tylko w momentach kryzysu, ale na co dzień.

Moi rozmówcy potwierdzali, że kiedy przyszła pandemia, pojawił się lęk przed stratą zdrowia, a nawet życia. Dołączyły do tego obawy o stratę pracy, planów zawodowych. Cały świat się zatrzymał. Ale , może to jest niepowtarzalna szansa dla niektórych na zmianę hierarchii wartości. Może to przymusowe pandemiczne zatrzymanie rzeczywistości jest w stanie zatrzymać nasz wewnętrzny pęd i popęd do zdobywania, gromadzenia i posiadania. Kiedy w przededniu pandemii doszliśmy do kresu konsumpcyjnego rozpasania, nie dziwi fakt , że paraliżujący lęk przed STRATĄ dopadł większość z nas. Dlatego w sytuacji, kiedy świat, jaki znaliśmy chwieje się w posadach, próbujemy uchwycić się czegoś rozpaczliwie, buntujemy się, stawiamy temu opór. Chcemy odzyskać utracone status quo. Czy nie jest to opis tego, co właśnie teraz wszyscy przeżywamy i z czym zgłaszają się pacjenci ? Nasze ego dostało pstryczka w nos i krzyczy „nie, nie zgadzam się”. W końcu taka jego rola- stawiać opór. Używamy wtedy wiele strategii, które pozwalają nam się znieczulić, odciąć od tego co jest, nie przyjmować rzeczy takimi , jakie są, tylko po to, żeby nie czuć STRACHU. A to przecież fakt, że pandemia nadal trwa, mało tego , przybiera na sile, do tego coś tak nieoczekiwanego, jak atak terrorystyczny w sercu Austrii i nie możemy temu zaprzeczać.

Dlatego sugeruję, aby po prostu być, być w środku tej burzy emocjonalnej, sprawdzić, czy mogę zostać z tym co niewygodne, pobyć z tą bezbronnością w sercu chociaż przez 3 sek., a następnym razem może trochę dłużej .Niewykluczone, że uczucie , które uznałeś za strach, złość, przeżyte bezpośrednio, przekształci się , ukaże inne oblicze. Jeśli pozwolimy sobie i przyzwyczaimy swój umysł do NIEPEWNEJ RZECZYWISTOŚCI, w jakiej żyjemy, możemy wtedy pomieścić w sobie nawet najtrudniejsze emocje. Przestaniemy się wtedy spinać, zamykać, przeciwstawiać losowi. Przychodzi wtedy najczęściej AKCEPTACJA I UPRAGNIONA ULGA.

Tego życzę nam wszystkim !

MMag, Elwira Dubas

Psycholog, Terapeuta,

Master Coach, Trener, Mediator

Mój pierwszy bezpłatny dyżur psychologiczny

Przyłączając się do akcji Poloniki bezpłatnych porad , w dniu 28.08.2020 odbył się pierwszy psychologiczny dyżur, który stanowił dla mnie wielką niewiadomą, a okazał się bardzo pracowity i owocny.

Miło mi, że tak wielu osobom mogłam udzielić bezpłatnej porady podczas dyżuru.

Co było przedmiotem rozmów, które przeprowadziłam?

Tematów było tak wiele, ilu rozmówców. Oczywiście z powodów etycznych mogę podsumować go bardzo ogólnie, aby nie naruszyć zasady poufności.

Oprócz takich problemów, jak depresja, stany lękowe, problemy adaptacyjne, spotęgowane także panującą pandemią, najwyraźniej dominował temat związków, a raczej konfliktów w związkach.

Jeśli chodzi o temat strachu przed Koronawirusem mogłam pomóc danym osobom, wysłuchując ich, docierając do prawdziwej przyczyny lęku, nazwaniu tego, oraz wsparciu. Osobiście czuję, że było to najwłaściwsze, co mogłam na tę chwilę zrobić, czyli być z kimś, kto mi zaufał, zadzwonił i poprosił o pomoc, w tym co jest dla niego trudne.

Oczywiście tematy związane z pandemią, groźbą utraty zdrowia, życia, izolacją, utratą pracy, stratami ekonomicznymi wpłynęły wyraźnie na naszą psychikę i emocje. Jednakże , pomimo prognoz, że wzrośnie zachorowalność na depresję i inne zaburzenia, ja nie zauważyłam tego tak wyraźnie, ani podczas tego dyżuru, ani u siebie w gabinecie.

Natomiast to, co zaobserwowałam, to rosnące konflikty w relacjach. Kiedyś ci ludzie byli sobie bliscy. Dzisiaj, szczególnie po lockdownie, pary zastanawiają się, co ich tak naprawdę łączy ,przekładają śluby, albo rozchodzą się, gdyż kłótnie przerastają już obydwoje partnerów.

To co zawsze powtarzam swoim klientom, to by zobaczyli, jaki mają współudział w tym konflikcie. Jakie dominują u nich emocje, jakie niezaspokojone potrzeby każdego z nich wpłynęły na to, że każde z nich jest w swoim poczuciu krzywdy i potrafi tylko obrażać i winić drugiego. Najczęściej małżonkowie mają nadzieję na to, że partner się wreszcie zmieni, zacznie zachowywać się tak jak chcę i oczekuję. W większości telefonów słyszałam narzekanie i utyskiwanie na partnera. To nic innego jak wołanie o miłość, ale na swoich zasadach, nie patrząc, czy jest to z różnych przyczyn możliwe. „Projekt zmiany partnera” jest moim zdaniem, z góry skazany na porażkę. Tę zmianę należy zacząć od siebie. Warto budować swoją pewność, uczyć się nowych, konstruktywnych zachowań, chociażby mądrej komunikacji, czy umiejętności rozwiazywania konfliktów, oraz tego, by samemu zadbać o swoje potrzeby, a nie obarczać nimi partnera. Dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. To co powtarzałam w trakcie kilku rozmów, to by dostrzegać w drugiej osobie partnera, a nie ratownika, czy opiekuna, który będzie zaspakajał moje potrzeby. Ważne jest zrozumienie, że dobry związek objawia się szacunkiem, lojalnością i wolnością bycia sobą, a także pozwalanie drugiej osobie na to samo. Złoty środek dla par , którego uczę w gabinecie i tu podczas tych kilku rozmów mogłam przekazać jako radę, która zawsze działa: Zaciekawienie i empatia, to klucz do lepszego zrozumienia partnera, samego siebie i związku, który tworzymy.

Podsumowując, chcę nadmienić, że jeśli ktoś dzwoni w sytuacji dla niego kryzysowej, ciężkiej, to naprawdę świadczy o jego sile, gdyż ma odwagę poprosić o pomoc specjalistę. Nauczyliśmy się myśleć, że kryzysów trzeba unikać, zarówno w życiu codziennym, jak i w związku. Nic bardziej mylnego. To punkt zwrotny, czas przełomu, który zmusza do weryfikacji często nieadekwatnych oczekiwań i przekonań i wypracowania nowych postaw. Każdy kryzys jest informacją, więc warto, podchodzić do niego z otwartą głową i zaciekawieniem, tym bardziej, że po kryzysie zawsze przychodzi stabilizacja , a nawet wzrost. Kryzys każe nam się zatrzymać, przyjrzeć się temu, co nie działa, a to bardzo rozwojowe doświadczenie. Dlatego zachęcam, aby się nie bać, tylko na bieżąco stawiać czoła problemom, zamiast zamiatać je pod dywan lub lekceważyć. Jeśli nie potrafimy tego zrobić sami, skorzystajmy z pomocy specjalistów, którzy nauczą, jak konstruktywnie radzić sobie w ciężkich, kryzysowych sytuacjach, tak jak to miało miejsce właśnie w trakcie tego dyżuru.

Dziękuję jeszcze raz za tak liczne zainteresowanie i cieszę się, że coraz więcej osób korzysta z usług fachowca, prosząc o pomoc i przełamując stereotypy.

Mag. Elwira Dubas

Psycholog, Terapeuta

Master Coach,

Psychoterapia online

Psycholog skype Wiedeń - terapeuta rodzin, terapia par i terapia małżeństw

Zapraszamy do skorzystania z oferty psychoterapii online – za pośrednictwem wideorozmowy Skype.

Psychoterapia on-line skierowana jest do osób, które z różnych względów (pobyt za granicą, przyczyny zdrowotne, potrzeba elastycznych terminów sesji) nie mogą skorzystać z terapii bezpośrednio w gabinecie. Psychoterapia przez Skype daje tym osobom możliwość uzyskania pomocy psychologicznej. Choć psychoterapia on-line / psycholog przez internet / psycholog przez Skype funkcjonuje od niedawna (pod różnymi nazwami) i wygłaszane są na jej temat sprzeczne opinie, to posiada ona swoje zalety:

  • Możliwość terapii w języku ojczystym dla osób przebywających za granicą
  • Możliwość uzyskania wsparcia bez konieczności wychodzenia z domu
  • Możliwość ustalenia dogodnego dla siebie terminu
  • Możliwość psychoterapii dla osób z problemami zdrowotnymi lub inwalidztwem

Psychoterapia online - zasady

  • Psychoterapia online odbywa się w postaci wideorozmowy (Skype) – adres do kontaktu otrzymasz po opłaceniu sesji.
  • Warunkiem odbycia sesji przez Skype’a lub telefon jest wcześniejsze wniesienie opłaty na konto.
  • Kontakt podlega zasadzie poufności, co oznacza, że treść sesji nie jest udostępniana osobom postronnym
  • Osoby które pozostają w psychoterapii przez Skype’a zachęcam do cyklicznego kontaktu w gabinecie, jeżeli tylko jest to możliwe.

 Psychoterapia przez Internet - wymagania sprzętowe:

  • Program Skype - jeżeli go nie masz pobierz Skype'a ze strony producenta
  • Komputer, mikrofon, słuchawki, kamera video
  • Internet. Szybkie i stabilne łącze z Internetem