Posty Tagowane ‘psycholog’

Mój siedemnasty bezpłatny dyżur psychologiczny

Podczas ostatniego dyżuru, muszę przyznać, było mi bardzo ciężko, gdyż zadzwoniła młoda kobieta i przez dłuższy czas opowiadała mi o swoim ciężkim dzieciństwie, rodzicach, ale to, co wypływało na plan główny, to jej złość, a nawet nienawiść do swojej matki. Niestety podobne historie często słyszę w gabinecie. Jest w nich bardzo dużo żalu, a nawet wściekłości do swoich matek. Mam wrażenie nawet, że w dzisiejszych czasach matka stała się wygodnym „chłopcem do bicia”, idealnym winowajcą. To na nią możemy zwalić, gdy nie wiedzie nam się w życiu, nie udają się związki, mamy nerwice, czy inne zaburzenia. A to nie dość kochały, a to nie były empatyczne, źle wychowywały, były krytyczne, złośliwe, nie nauczyły tego czy tamtego, cały szereg pretensji i wyrzutów. Może to i wszystko prawda, ale trzeba pamiętać, że to było wieki temu. Niestety nasz mózg jest tak skonstruowany, że potrafi wyolbrzymić wagę wspomnień, nadawać nowe znaczenie wydarzeniom, pompować emocje. Dlatego na to, co nam się wydarzyło możemy patrzeć w różny sposób, uważać to za traumę lub przejściową, trudną i przykrą sytuację. To od nas zależy co wybieramy. Co nam będzie służyć ? Jeśli nawet nasze matki zawiodły, co ma nam dać życie w poczuciu krzywdy ? To bardzo wygodne obwiniać rodziców za wszystko, są łatwym celem. Traktowanie mamy jako chłopca do bicia, często bierze się z pragnienia pozostania dzieckiem, zrzucenia z siebie odpowiedzialności za własne życie. Szukanie winy na zewnątrz jest najłatwiejsze, bo nie musimy pracować nad sobą. Możemy powiedzieć: „ nic na to nie poradzę, że miałam taką matkę i właśnie taka jestem „. To najlepsza droga, żeby stanąć w miejscu i się nie zmieniać. Czasami nawet najlepsza droga do depresji, jak w przypadku mojej rozmówczyni.

Dlatego przypomniałam tej pani, że już od dawna jest odpowiedzialna za swoje życie , za jego jakość i nawet jeśli nasze relacje z rodzicami są złe , to mamy innych ludzi, którzy mogą stanowić źródło wsparcia. Nie ma sensu tkwić w konflikcie, zaogniać go, odgrzewać zatargi z dzieciństwa. To próbowałam przekazać swojej rozmówczyni. Jak również to, że odpuszczenie przynosi ulgę. Zaproponowałam, aby pomyślała kim była jej mama, jakie miała życie przed nią, jak wyglądało jej dzieciństwo, jakich miała rodziców. Kiedy to zobaczyła, zaczęła płakać i zupełnie inaczej wyrażać się o mamie. Poczułam, że jest tu teraz więcej zrozumienia, że z relacji dziecko- dorosły, zamieniła się ta relacja w dorosły- dorosły. Zobaczyła też jak sama jest podobna do swojej mamy, jak to, o co oskarżała mamę , ma też w sobie, ale nie chciała tego wcześniej widzieć. Różnica jest taka, że jeśli nasze mamy popełniały jakieś błędy, my możemy ich nie popełniać. Możemy to zrozumieć i odpuścić. Odpuszczenie nie musi oznaczać pojednania, bo ono czasami nie jest możliwe. Oznacza decyzję : doświadczyłam straty, mam za sobą złe chwile, zawiedziono mnie, skrzywdzono, ale to przeszłość. Nie chcę by ona wpływała na moją teraźniejszość i przyszłość. Oznacza pogodzenie się z tym, że było źle i oznacza też otwarcie nowego rozdziału. Złe lata mogą być niezłą szkolą przetrwania, dawne traumy- źródłem siły. Po co myśleć: co mama mi zrobiła, jak ona mogła ? Zapytaj siebie : co pokonałam, na co się uodporniłam, co potrafiłam przełamać i przetrwać. Właśnie odpuszczenie przynosi ulgę- to próba zrozumienia relacji w taki sposób, aby ustąpiły emocje negatywne , np. smutek lub złość i zastąpiły je neutralne. Czasami sami nie potrafimy tego zrobić, potrzebujemy wtedy do tego terapii, ale zawsze warto spróbować.

 

MMag. Elwira Dubas

Psycholog, Terapeuta rodzinny i par,

Trener , Master Coach

Mój szesnasty bezpłatny dyżur psychologiczny

Zadzwoniła podczas ostatniego dyżuru młoda dziewczyna, która zalewając się łzami, opowiadała mi historię, jak wygłupiła się wśród znajomych na imprezie, w dodatku zostało to utrwalone na zdjęciach i jak mocno jest pogrążona w beznadziei, wstydzie i smutku.

No tak, z jednej strony jak najbardziej ją rozumiałam, ale wiedziałam też, że w ten sposób jej nie pomogę. Bo czyż każdemu z nas nie przydarzyła się w życiu jakaś gafa, nietakt, błąd….?

Domniemam, że czytając ten tekst, prawie każdy z uśmiechem i ulgą pokiwa głową i przyzna się w duchu do takiej sytuacji.

Problem zaczyna się wtedy, gdy nadamy temu taką rangę i takie kolosalne znaczenie. A wszystko to zależy od perspektywy, jaką przyjmiemy. Jeśli każda rzecz wyda się nam taka poważna, jeśli brak nam dystansu do napotkanego problemu, pozwalamy wtedy, by zaczął on dotykać nas zbyt bezpośrednio i osobiście. Kiedy właśnie traktujemy siebie zbyt serio, opinie innych o nas wydają się nam niezwykle ważne, przeżywamy cudzą krytykę, nadajemy jej nadzwyczajnych wartości, porównujemy się i doszukujemy ukrytych znaczeń w opiniach. Jakby to co inni o nas myślą, miało jakikolwiek wpływ na to to kim jesteśmy. To brak dystansu do siebie powoduje, że jesteśmy przewrażliwieni na swoim punkcie. Stawiamy sobie nierealistyczne oczekiwania i cierpimy na myśl o tym, że ich nie spełnimy. Jakbyśmy chcieli być wyjątkiem w świecie ludzi, którzy mają słabości i popełniają błędy. To się nigdy nie uda , gdyż nikt z nas nie jest doskonały. Więc , gdy poplamisz sobie sukienkę na imprezie, albo puści ci oczko w rajstopach i masz wrażenie, że każdy śmieje się z ciebie i nazwał cię flejtuchem, przyjmij, że w rzeczywistości, wszyscy mają to gdzieś. Ludzie NAPRAWDĘ nie są tak zainteresowani tobą i twoimi potknięciami, jak ci się wydaje. To egoistyczne, ale prawdziwe, ale w przeważającej części czasu, każdy z nas myśli po prostu….o sobie.

Bo zastanów się…..czy ty rozmyślasz tygodniami o wpadkach innych ludzi ?- zapytałam moją rozmówczynię. Roztrząsasz i surowo oceniasz ich potknięcia, czy nawet kompromitacje ? Zgłębiasz przejęzyczenia, obserwujesz oderwane guziki, plamy ? No nie !- odpowiedziała młoda kobieta.

Tak też podejrzewałam i wytłumaczyłam jej, że świat większości z nas kręci się wokół nas samych. Gafy innych zauważamy, czasem skomentujemy i za chwile zapominamy. Pępkiem świata jesteśmy tylko dla siebie, nie dla innych. Dlatego pewnie o jej gafie już dawno nikt nie pamięta, a tylko ona nadaje temu takie znaczenie i rozdmuchuje temat.

Pomocną metodą w takich sytuacjach- to pytanie siebie „ I co z tego ? Odpowiadaj sobie na to pytanie , aż dojdziesz w końcu do wniosku, że…….NIC. Pewnie pierwsze odpowiedzi będą dość dramatyczne, np. uznają mnie za głupca, ale jak pójdziesz za tym dalej i będziesz pytać „ I co z tego…?, naprawdę dość szybko zobaczysz, że naprawdę…..NIC.

To co pomaga , to spojrzenie na całe wydarzenie właśnie z dystansu, spojrzenie w 3 osobie, np. „ Dlaczego Beata stresuje się tą wypowiedzią ? „ Ta technika dystansowania się i zajęcie punktu widzenia zewnętrznego obserwatora pozwala spojrzeć na sytuację z szerszej perspektywy i nie przejmowanie się nadmiernie cudzymi słowami, czy krytyczną uwagą. Cudze oceny, czy nasze wpadki nie będą też tak bolały , jeśli wykażemy się autoironią, to bardzo cenna umiejętność, którą posiadają ludzie o mocnych osobowościach, znający swoją wartość i umiejący zawsze znaleźć choć odrobinę komizmu w każdej sytuacji. Dlatego im więcej mamy dystansu do siebie, tym wyższa nasza samoocena i tym łatwiej jest nam się śmiać z samych siebie.

Właśnie wtedy, kiedy pokazujesz luz, pewność siebie i dystans, czujesz się lepiej, uśmiechasz się i masz większą satysfakcję z życia. Pewnie jest to wyjście ze strefy komfortu i nie będzie na początku takie proste, ale uważam, że warto.

 

 

Mój piętnasty bezpłatny dyżur psychologiczny

Tym razem w sprawozdaniu z mojego dyżuru , chcę wspomnieć o telefonie Pana, który jest partnerem osoby z zaburzeniem borderline. Zadzwonił, gdyż szukał wsparcia, rady, pocieszenia i wskazówek jak ma sobie dalej radzić w tym związku.

Ponieważ zaburzenia borderline, inaczej mówiąc osobowości z pogranicza są coraz częściej diagnozowane i problem staje się coraz częstszy, uznałam, że warto o tym wspomnieć w niniejszym artykule.

Czym w ogóle objawia się zaburzenie borderline ?

Najważniejszym objawem są gwałtowne wahania nastrojów, chwiejność emocjonalna, ale to przybiera naprawdę skrajne formy. Takie osoby żyją jak na kolejce górskiej, góra -dół, góra- dół. W ciągu kilku minut przechodzi się od pełni szczęścia, myślenia „ kocham świat, kocham ludzi i siebie” do „wszyscy mnie nienawidzą, powinnam się zabić. Trzeba dodać, że diagnoza jest trudna, łatwo pomylić borderline z chorobą afektywną dwubiegunową.

Jak żyje się komuś u boku osoby z zaburzeniem borderline…? No właśnie, pan , który zadzwonił ,opisywał całe spektrum zachowań partnerki, zaznaczając jak ciężko jest mu już to wszystko po latach wytrzymać. Kiedy raz słyszy od partnerki, że jest najlepszy, najukochańszy, „chcę z tobą być do końca życia”, a za moment zostaje obrzucany najgorszymi wyzwiskami i oskarżeniami. Intensywność tych emocji jest w ogóle nieadekwatna do sytuacji, są zbyt gwałtowne i irracjonalne, przypominają tajfun, który nie wiadomo kiedy i z której strony nadejdzie. Często osoby z pogranicza popadają w uzależnienia, stają się zagrożeniem nie tylko dla innych przez swoją agresję, ale przede wszystkim dla siebie. Często robią sobie krzywdę, uciekają się do ryzykownych zachowań, od przygodnego seksu, przez samookaleczenia, aż po próby samobójcze. A wszystko przez „ złe” emocje, których doświadczają- głównie paniczny lęk przed odrzuceniem, nienawiść do samego siebie. Często te osoby mają za sobą trudne i bolesne doświadczenia z dzieciństwa, odrzucenie, znęcanie się lub traumę, a czasem nikt nie nauczył ich radzenia sobie ze złością , czy stresem.

A zatem jak ma się zachowywać osoba, która żyje z kimś takim ?

Przede wszystkim okazywać wsparcie, zrozumienie i akceptację. To zdecydowanie nie jest łatwe, biorąc pod uwagę, że ta osoba sama żyje w nieustannym napięciu i lęku, że jakimś słowem lub zachowaniem wywoła w partnerze silny stres i wybuch emocji. Wiele osób ma wrażenie, że i tak chodzi po domu na palcach, a i tak słyszy, że wszystko jest ich winą. Partner osoby borderline musi być przygotowany, że będzie nieustająco krytykowany i obwiniany za rzeczy, które nie miały miejsca, a jego miłość będzie kwestionowana. Dlatego, żeby żyć z osobą z pogranicza, trzeba naprawdę kochać. Inaczej związek nie ma szansy dobrze funkcjonować. Tylko, że miłość nie powinna zaślepiać. A to oznacza, że nie można godzić się na wszystko, wszystkiego tolerować. Należy ustalać np., że okey, kłócimy się, jeśli jednak uderzysz mnie- wychodzę. Osobom z borderline trzeba stawiać granice i pilnować ich przestrzegania, bo to pozwoli ustabilizować relacje. Najważniejszą granicą jest postawienie warunku, żeby partner się leczył, chodził na terapię, pracował nad tym, co się dzieje. Jeśli nie chce się leczyć, a wie , że działa to wyniszczająco na związek- wtedy trzeba się zastanowić, czy pozostawanie w takiej relacji ma sens. Oczywiście zakończenie związku powinien poprzedzić proces przygotowujący, czasami nawet z terapeutą, ponieważ osoby z pogranicza panicznie boją się krytyki i porzucenia. Jednakże lęk i zastraszanie partnera próbami samobójczymi, to nie jest dobry i wystarczający powód, żeby pozostawać w relacji, która nas wyniszcza. Dlatego partner osoby dotkniętej tym zaburzeniem musi pamiętać też o sobie. Nie może bez reszty rezygnować z siebie i poświęcać się bez reszty. Pozwalanie na agresję, bicie, szantaż, rozstania, powroty- nie jest ani wskazane, ani zdrowe. Osoba z borderline powinna uczyć się, że w związku są dwie osoby i trzeba respektować uczucia drugiej strony. Jeśli zatem opiekun zadba o siebie , o swoje życie, o swoje pasje, przyjaciół- będzie miał siłę i cierpliwość, aby wspierać i towarzyszyć swojemu partnerowi w tych zmaganiach, bo nie ukrywajmy, to trudna droga, to będzie szansa na wspólne życie , gdyż nawet w trudnych momentach nie można tracić nadziei , że spokojne i harmonijne życie we dwoje jest możliwe.

Mój słuchacz dostał więc konkretne wskazówki, jak ma sobie radzić w przyszłości i jak zadbać o siebie.

 

MMag. Elwira Dubas

Psycholog, Terapeuta rodzinny i par,

Trener , Master Coach

Mój czternasty bezpłatny dyżur psychologiczny

Podczas tego dyżuru przykuł moją uwagę szczególnie jeden telefon. Na początku słyszałam tylko płacz , szloch i krótkie urywane słowa : „ nie mogę już ”, „ mam dość „, „ dlaczego „.

Po dłuższej chwili, kiedy rozmówczyni się już w miarę uspokoiła, była w stanie opowiedzieć mi całą historię, która ją tak przygniotła i zdołowała. Nie chcę tu opisywać całej historii, bo nie w tym rzecz, ale w skrócie mówiąc, ta kobieta bardzo, ale to bardzo przejęła się opinią swojej szefowej i innych koleżanek w pracy. Do tego stopnia , że pójście do pracy stało się dla niej nie lada wysiłkiem, dlatego zaczęła chodzić na zwolnienia, co jeszcze bardziej potęgowało niechęć współpracowników, ale co najgorsze, zaczęła mieć stany lękowe i depresyjne.

Chcę powiedzieć, że temat takiego BRANIA WSZYSTKIEGO DO SIEBIE, często jest poruszany również w gabinecie. Jakże często bierzemy do siebie rożne czyjeś opinie, komentarze i uwagi, rzucane albo w naszym kierunku, albo tak zwyczajnie w przestrzeń. Jedna osoba usłyszy coś takiego i tylko wzruszy ramionami i powie: Może i taki jestem, ale cóż z tego ? , natomiast ktoś inny, bardziej urazowy i przeczulony na swoim punkcie, będzie to wszystko łykał i wręcz paradoksalnie wypatrywał, gdzie mu ktoś chce zaszkodzić albo dokuczyć. BRAĆ WSZYSTKO DO SIEBIE, to znaczy uważać, że ONI, właściwie o niczym nie myślą tylko o mnie, a to już egocentryzm. Przejawiają go ludzie zwykle albo ze zbyt wysoką samooceną, albo ze zbyt niską. Jedna i druga jest zaburzeniem samooceny. Skąd się to bierze ?

Niestety wychowuje się nas głównie przez negację, dorastamy w ciągłym braku akceptacji i niespełnieniu, a to zostaje często na cale życie. Dlatego jak ktoś rzuci w eter negatywną uwagę, to zaraz odnosimy ją do siebie.

Prawdziwa sztuka i o tym powiedziałam mojej rozmówczyni polega na tym, by reagować na zarzuty pod naszym adresem, będąc głęboko osadzonym w sobie. Co to znaczy ? Nie chodzi o to, żeby być zamkniętym na krytykę i by w ogóle nikt nam nie mógł niczego powiedzieć, ale żeby zdać sobie sprawę, gdzie jest nadmiar czyjeś intencji, by nam „ dokopać „. Jeśli ktoś wylewa na nas” wiadro pomyj”, może nas to w ogóle nie dotykać, jeśli zdamy sobie sprawę, że to w ogóle nie chodzi o nas. Jeśli mamy zdrowy stosunek do siebie, czyli akceptujemy siebie ze wszystkimi wadami, nie będzie nas bolało, że ktoś nam coś wytyka. Mówimy wtedy „ No masz rację, jestem leniwa”, albo „ Czasem potrafię zachować się nieładnie, niefajnie, przepraszam”. Ale do tego trzeba mieć w sobie Zdrowego Dorosłego, który zobaczy, że nie warto tak się przejmować , że robię z siebie Ofiarę, gram latami w grę pt. „ Jestem taka nieszczęśliwa i najbardziej poszkodowana” „ Jestem królową biedy „. A tak się właśnie dzieje, kiedy mamy w sobie rozbudowanego Wewnętrznego Krytyka, a do tego nieszczęśliwe Wewnętrzne Dziecko, wtedy będziemy się tak truć i przejmować latami.

Kiedy jednak, coś co ktoś zrobił lub powiedział dotyka nas tak mocno, jakby wbijali nam nóź w serce, tak jak w odczuciu mojej rozmówczyni- najlepiej zająć się sobą, nie tym kimś. Tak też zrobiłyśmy. Zastanowiłyśmy się, co te słowa, co to zachowanie w niej poruszyło, co ją zabolało, a potem uznałyśmy to zranienie, zobaczyłyśmy to, że ją boli, że jest jej smutno i przykro. To już było 50 % pracy i sukcesu, bo wtedy można było kontynuować. Dlaczego to tak mnie zraniło ? Dlaczego znowu poczułam się gorsza? Przecież mam też tyle fajnych cech, dzięki którym tak dobrze funkcjonuję w świecie. Nie jestem tylko tym złem, o którym mi mówiono . To była dalsza praca nad tym problemem.

Jeśli ktoś potrzebuje i przyniesie mu to ulgę, to można wprost powiedzieć tej osobie : „ Zraniłeś mnie”, „ Zrobiło mi się przykro „. Nie jest ważne, żeby ta osoba to zrozumiała, czy przeprosiła, raczej bym tego nie oczekiwała. W końcu ten kto uderzył w nasz czuły punkt, też musi tą informację przepracować, a ludzie są na bardzo różnych poziomach świadomości. Jedni potrafią powiedzieć „przepraszam”, innych zatyka , a jeszcze inni będą szli w zaparte.

 

Moja obserwacja jest taka, że im dłużej się pracuje nad swoimi zranieniami, tym lepiej sobie człowiek z nimi radzi. Ma więcej odporności, spokoju i otwartości na innych. Owszem, można posłuchać , co ktoś inny ma do powiedzenia na mój temat, bo to może być cenna wiedza, ale na pewno, nie można pozwolić się poniżać, obrażać, ani umniejszać. Nie można też BRAĆ WSZYSTKIEGO DO SIEBIE, to my o tym decydujemy. Nie wszystko co mówią inni jest prawdą, to jest ich prawda, ale nie prawda absolutna.

 

MMag. Elwira Dubas

Psycholog, Terapeuta rodzinny i par,

Trener , Master Coach

 

Mój ósmy bezpłatny dyżur psychologiczny – materiał archiwalny

Szczerze mówiąc, tak podejrzewałam. Ostatni dyżur 24.02.22 był zdominowany tematem, który akurat dotknął i spadł na nas wszystkich dzień wcześniej, czyli wojną na Ukrainie.

Wiele osób dzwoniło zalęknionych , a nawet przerażonych tym co słyszą i widzą w TV, czy w innych środkach masowego przekazu. Większość z nas doznała szoku, zaskoczenia, więc nic dziwnego , że przeżywamy niepokój, strach o bliskich i ogólną niepewność o to , jak to wszystko się potoczy.

Jesteśmy narodem, który był niezwykle doświadczony podczas II wojny światowej, nie ma chyba u nas w Polsce rodziny, która by nie straciła kogoś w czasie wojny, każdą dotknęła na swój sposób wojenna trauma. Dlatego nie dziwi fakt, że tak żywo reagujemy na takie okropne wieści. Wiele starszych osób reaguje nad wyraz emocjonalnie, ale przecież oni pamiętają jeszcze te okropne czasy, które tak naprawdę chcieliby już wymazać z pamięci, a już na pewno nie chcą przeżywać wojny po raz kolejny.

WOJNY NIE DA SIĘ PORÓWNAĆ Z ŻADNĄ INNĄ LUDZKĄ TRAGEDIĄ .

Sytuacja, która dotarła do nas w czwartek rano może wywołać lęk, napięcie, niepokój czy strach. Są to emocje naturalne, kiedy mierzymy się ze zdarzeniami, w których występuje obawa o zdrowie i życie. Zdecydowanie mamy prawo się bać i czuć bezsilność. Ten kto się nie boi, chyba nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. To tłumaczyłam moim rozmówcom, sama również przyznając się do lęku. W takiej sytuacji kryzysowej, a tak nazywamy obecne zdarzenia, sugerowałam aby przyglądać się swoim emocjom i dać im po prostu przepływać. Naturalnie warto zadbać o swoje bezpieczeństwo psychiczne, dlatego lepiej skupić się na codzienności i rutynowych działaniach, jak również próbować poznawczo wpływać na emocje. Takie zachowanie nie jest równoznaczne z ignorowaniem sytuacji ,ale ma na celu zadbanie o zdrowie i własny komfort.

To co na pewno nie służy naszemu bezpieczeństwu psychicznemu, to popadanie w panikę. Ten stan odłącza nas od logicznego myślenia, planowania, nie potrafimy wtedy podejmować racjonalnych decyzji. Dlatego tak ważne jest wtedy urealnienie i właśnie to robiłam podczas rozmów telefonicznych. Jeśli ktoś nie ma nikogo bliskiego, z kim mógłby na ten temat porozmawiać, wymienić się poglądami, wyrazić swoje obawy, emocje, to nic dziwnego, że taka osoba wpada w panikę i nie może sobie sama poradzić z przytłaczającym strachem, który ją owładnął. Dlatego miejmy otwartą głowę, otwórzmy się na informacje, włączmy zdolność racjonalnego myślenia. Śledźmy tylko sprawdzone doniesienia, nie karmy demonów wyobraźni, tylko oglądajmy wiarygodne media. Opierajmy się na faktach, nawet jeśli są przykre. Tylko jak stoimy twardo nogami na ziemi możemy coś zrobić, żeby pomóc, ułatwić, zapobiec, a wtedy odzyskujemy chociaż w pewnym stopniu kontrolę nad sytuacją.

Bo choć chcemy wierzyć, że jesteśmy panami swojego losu i że mamy nad swoim życiem kontrolę, prędzej czy później przekonujemy się, że nie ma zagwarantowanego bezpieczeństwa i właśnie się o tym przekonaliśmy. Właśnie życie okazało się nieprzewidywalne. Kiedy stajemy twarzą w twarz z tą prawda, nasze poczucie bezpieczeństwa zostaje brutalnie obalone, czujemy niemoc i lęk.

Dlatego jeszcze raz powtórzę, jeśli zaprzeczamy faktom, odwracamy głowę, mówimy, że nie chcemy nic wiedzieć, to nic nie pomoże, a jeśli już to na krótko. Nasza porażająca beznadziejność w obliczu tak niespodziewanego i druzgoczącego ataku, nie musi się przekładać na taką samą bezradność już po fakcie. Jeśli tylko odzyskamy równowagę, to istnieją sposoby myślenia i działania, które mogą nam pomoc wyjść z tego kryzysu.

Niektóre osoby, które dzwoniły pytały, dlaczego one sobie z tym nie radzą, dodatkowo obwiniając się jeszcze . Niepotrzebnie. To również chciałabym znormalizować.

Jak to się dzieje, że właśnie niektórzy z nas w obliczu zagrożenia, czują się całkowicie bezradni i bezbronni ? A z drugiej strony, skąd biorą się ci, którzy mają siłę walczyć ? W dużej mierze zależy to od tego, jak siebie postrzegamy, czy jako osobę skuteczną, kompetentną, silną, której wybory mogą mieć konkretny wpływ na życie, czy nie. A to już w dużej mierze zależy od naszych wcześniejszych doświadczeń.

Ponieważ wojna na Ukrainie jest sytuacją, nad którą nie wiele mamy kontroli, ale już na to, jak się czujemy, to na pewno mamy taki wpływ. Dlatego, jeśli chcemy zachować godność, osobowość, kontrolę ,dobre samopoczucie, to niezależnie od tego co nam się przydarza, bierzmy aktywnie życie w swoje ręce. W tym konkretnym przypadku sugeruję uczyć się różnych technik samoregulacji, takich jak wizualizacja, medytacja, praca z myślami, relaksacja, oddech, trening fizyczny, a to jest dostępne każdemu z nas. Korzystanie z technik samoregulacji daje poczucie większej sprawczości, redukuje wrażenie bezsilności, co pozwoli lepiej poradzić sobie z całym stresem, związanym z tą jakże przytłaczającą dla nas wszystkich sytuacją.

Pamiętajmy, że wydarzenia dziejące się w naszym jakże kruchym życiu da się kształtować naszymi czynami, postawą, wyborami i moralnością.

 

Psychoterapia online

Psycholog skype Wiedeń - terapeuta rodzin, terapia par i terapia małżeństw

Zapraszamy do skorzystania z oferty psychoterapii online – za pośrednictwem wideorozmowy Skype.

Psychoterapia on-line skierowana jest do osób, które z różnych względów (pobyt za granicą, przyczyny zdrowotne, potrzeba elastycznych terminów sesji) nie mogą skorzystać z terapii bezpośrednio w gabinecie. Psychoterapia przez Skype daje tym osobom możliwość uzyskania pomocy psychologicznej. Choć psychoterapia on-line / psycholog przez internet / psycholog przez Skype funkcjonuje od niedawna (pod różnymi nazwami) i wygłaszane są na jej temat sprzeczne opinie, to posiada ona swoje zalety:

  • Możliwość terapii w języku ojczystym dla osób przebywających za granicą
  • Możliwość uzyskania wsparcia bez konieczności wychodzenia z domu
  • Możliwość ustalenia dogodnego dla siebie terminu
  • Możliwość psychoterapii dla osób z problemami zdrowotnymi lub inwalidztwem

Psychoterapia online - zasady

  • Psychoterapia online odbywa się w postaci wideorozmowy (Skype) – adres do kontaktu otrzymasz po opłaceniu sesji.
  • Warunkiem odbycia sesji przez Skype’a lub telefon jest wcześniejsze wniesienie opłaty na konto.
  • Kontakt podlega zasadzie poufności, co oznacza, że treść sesji nie jest udostępniana osobom postronnym
  • Osoby które pozostają w psychoterapii przez Skype’a zachęcam do cyklicznego kontaktu w gabinecie, jeżeli tylko jest to możliwe.

 Psychoterapia przez Internet - wymagania sprzętowe:

  • Program Skype - jeżeli go nie masz pobierz Skype'a ze strony producenta
  • Komputer, mikrofon, słuchawki, kamera video
  • Internet. Szybkie i stabilne łącze z Internetem