Mój siedemnasty bezpłatny dyżur psychologiczny
Podczas ostatniego dyżuru, muszę przyznać, było mi bardzo ciężko, gdyż zadzwoniła młoda kobieta i przez dłuższy czas opowiadała mi o swoim ciężkim dzieciństwie, rodzicach, ale to, co wypływało na plan główny, to jej złość, a nawet nienawiść do swojej matki. Niestety podobne historie często słyszę w gabinecie. Jest w nich bardzo dużo żalu, a nawet wściekłości do swoich matek. Mam wrażenie nawet, że w dzisiejszych czasach matka stała się wygodnym „chłopcem do bicia”, idealnym winowajcą. To na nią możemy zwalić, gdy nie wiedzie nam się w życiu, nie udają się związki, mamy nerwice, czy inne zaburzenia. A to nie dość kochały, a to nie były empatyczne, źle wychowywały, były krytyczne, złośliwe, nie nauczyły tego czy tamtego, cały szereg pretensji i wyrzutów. Może to i wszystko prawda, ale trzeba pamiętać, że to było wieki temu. Niestety nasz mózg jest tak skonstruowany, że potrafi wyolbrzymić wagę wspomnień, nadawać nowe znaczenie wydarzeniom, pompować emocje. Dlatego na to, co nam się wydarzyło możemy patrzeć w różny sposób, uważać to za traumę lub przejściową, trudną i przykrą sytuację. To od nas zależy co wybieramy. Co nam będzie służyć ? Jeśli nawet nasze matki zawiodły, co ma nam dać życie w poczuciu krzywdy ? To bardzo wygodne obwiniać rodziców za wszystko, są łatwym celem. Traktowanie mamy jako chłopca do bicia, często bierze się z pragnienia pozostania dzieckiem, zrzucenia z siebie odpowiedzialności za własne życie. Szukanie winy na zewnątrz jest najłatwiejsze, bo nie musimy pracować nad sobą. Możemy powiedzieć: „ nic na to nie poradzę, że miałam taką matkę i właśnie taka jestem „. To najlepsza droga, żeby stanąć w miejscu i się nie zmieniać. Czasami nawet najlepsza droga do depresji, jak w przypadku mojej rozmówczyni.
Dlatego przypomniałam tej pani, że już od dawna jest odpowiedzialna za swoje życie , za jego jakość i nawet jeśli nasze relacje z rodzicami są złe , to mamy innych ludzi, którzy mogą stanowić źródło wsparcia. Nie ma sensu tkwić w konflikcie, zaogniać go, odgrzewać zatargi z dzieciństwa. To próbowałam przekazać swojej rozmówczyni. Jak również to, że odpuszczenie przynosi ulgę. Zaproponowałam, aby pomyślała kim była jej mama, jakie miała życie przed nią, jak wyglądało jej dzieciństwo, jakich miała rodziców. Kiedy to zobaczyła, zaczęła płakać i zupełnie inaczej wyrażać się o mamie. Poczułam, że jest tu teraz więcej zrozumienia, że z relacji dziecko- dorosły, zamieniła się ta relacja w dorosły- dorosły. Zobaczyła też jak sama jest podobna do swojej mamy, jak to, o co oskarżała mamę , ma też w sobie, ale nie chciała tego wcześniej widzieć. Różnica jest taka, że jeśli nasze mamy popełniały jakieś błędy, my możemy ich nie popełniać. Możemy to zrozumieć i odpuścić. Odpuszczenie nie musi oznaczać pojednania, bo ono czasami nie jest możliwe. Oznacza decyzję : doświadczyłam straty, mam za sobą złe chwile, zawiedziono mnie, skrzywdzono, ale to przeszłość. Nie chcę by ona wpływała na moją teraźniejszość i przyszłość. Oznacza pogodzenie się z tym, że było źle i oznacza też otwarcie nowego rozdziału. Złe lata mogą być niezłą szkolą przetrwania, dawne traumy- źródłem siły. Po co myśleć: co mama mi zrobiła, jak ona mogła ? Zapytaj siebie : co pokonałam, na co się uodporniłam, co potrafiłam przełamać i przetrwać. Właśnie odpuszczenie przynosi ulgę- to próba zrozumienia relacji w taki sposób, aby ustąpiły emocje negatywne , np. smutek lub złość i zastąpiły je neutralne. Czasami sami nie potrafimy tego zrobić, potrzebujemy wtedy do tego terapii, ale zawsze warto spróbować.
MMag. Elwira Dubas
Psycholog, Terapeuta rodzinny i par,
Trener , Master Coach
Tagi:dyżur psychologa, dyżur psychologiczny, dyżur psychoterapeuty, dyżur terapeuty, pomoc psychologa, pomoc psychologiczna, pomoc psychoterapeuty, psycholog, psychoterapeuta, psychoterapia, terapeuta, terapia

